Łatwiej nie będzie
Rozmowa z Mirosławem Godlewskim, prezesem zarządu Netii, o tym, jakie znaczenie w budowaniu wizerunku firmy ma spełnianie obietnic, oraz jakie znaczenie ma intuicja w procesie zarządzania firmą
Przed nami nowy rok, zacznijmy więc rozmowę od najbliższej przyszłości. Jakich zmian spodziewa się Pan w ciągu nadchodzących miesięcy?
Jestem dyżurnym optymistą. Pamiętam, kiedy w roku 2008 dyskutowano na temat nadchodzącego kryzysu, byłem jednym z nielicznych przekonanych o tym, że Polska przez ten kryzys przejdzie suchą stopą. Zbliżającego się 2013 roku nie postrzegam już tak pozytywnie, i to niezależnie od tego, czy nazwiemy go rokiem kryzysowym, czy też rokiem spowolnienia. Ważne, by zrozumieć, że będzie to po prostu bardzo trudny rok. Myślę też, że w dalszym ciągu widoczne będą procesy redukcji zatrudnienia, tak samo jak trudniej będzie znaleźć nowe miejsce pracy.
Czym spowodowana jest tak różna ocena naszej sytuacji gospodarczej w 2008 roku i sytuacji, której doświadczamy teraz?
W 2008 roku byliśmy w okresie nadganiania zaszłości i zaniedbań w gospodarce. Wiele z rezerw, które mieliśmy przed rokiem 2008, pozwoliło nam na przejście przez ten okres w bardzo dobrej kondycji. Teraz te rezerwy albo się wyczerpały, albo płyną do nas znacznie mniejszym strumieniem. Wpływ na inną ocenę aktualnej sytuacji ma też i otoczenie gospodarcze. Kryzys w 2008/2009 roku przyszedł tak znienacka, że nie zdążyliśmy się nawet zorientować, na ile globalna gospodarka może nas dotyczyć. Teraz polski konsument jest bombardowany taką ilością negatywnych wiadomości gospodarczych, nie tylko z Europy, lecz także całego świata, że zaczyna z dużo większą rezerwą podchodzić do swojej sytuacji i samych wydatków. Efekty natłoku tych negatywnych informacji obserwuję też po stronie usług internetowych. Pomimo że pod względem liczby gospodarstw domowych, które korzystają z łączy internetowych, jesteśmy na szarym końcu Europy, to nie rośniemy tak szybko, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Świadomość konsumentów, że przez następne dwa, trzy lata będą wydawali co miesiąc dodatkowe 100 zł w sytuacji, kiedy rośnie obsługa kredytu, kiedy nie mają pewności zatrudnienia, nie wiedzą, jaka będzie inflacja, co będzie z kosztami żywności i paliwem, powoduje, że powstrzymują się od podejmowania zobowiązań finansowych i dokonywania zakupów. Negatywna spirala zaczyna się kręcić coraz szybciej.

