Coaching i zderzenie dwóch światów
Trzy pytania do dr. Johna Scherera, coacha w dziedzinie przywództwa i transformacji
Mówi się, że coaching opiera się na specyficznej relacji między coachem a klientem. Jak jest budowana, aby ten proces przebiegał pomyślnie?
Dobrze obrazuje to mandala. Jej zewnętrzne koło odpowiada temu, jak pokazujesz się światu. Podczas pierwszego spotkania obie strony - coach i klient - odbywają pewien taniec, starając się jak najlepiej zaprezentować się przed drugą osobą. Rozkładają pióra, jak piękne ptaki. I czasami to wystarczy. Wystarczy, jeżeli klient oczekuje, że ktoś go uważnie wysłucha. Do pewnego momentu takie podejście się sprawdza. Jednak - tak, jak jest na rysunku mandali, który mam przed sobą - warto spojrzeć, co jest w jej centrum: to odcisk kciuka - osobisty, indywidualny zestaw cech, który wskazuje, kim jesteśmy naprawdę. Często też posługuję się metaforą wody - powyżej jej lustra są plany, budżety, cele do osiągnięcia, a pod powierzchnią - zachowania, postawy, przekonania i wynikające z nich interakcje z innymi ludźmi. Bywa tak, że klient przychodzi na coaching i sprawia wrażenie, jakby nie chciał w ogóle wejść do wody, nie chciał się zmoczyć. Jeżeli chcecie być dobrym liderem, powinniście być w stanie wejść do wody, a nie pozostawać tylko na powierzchni - tam, gdzie są plany, budżety i cele.

