Nic nie bierze się bez powodu
Rozmowa z prof. dr hab. Elżbietą Mączyńską, prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, o kryzysie wywołanym koronawirusem i jego konsekwencjach dla funkcjonowania gospodarki i firm

O obecnym kryzysie mówi się, że jest wyjątkowy. Dlaczego?
To pandemii jesteśmy skłonni przypisywać wszystkie winy i widzieć w niej przyczyny globalnego załamania. Tymczasem świat pogrążał się w chaosie i entropii już długo przed obecnym kryzysem. To nasilało się mniej więcej od czterech dekad i było wynikiem przyjętej neoliberalnej zasady, że rynek rozwiązuje wszystkie problemy, nie dopuszcza do kryzysów, a rola państwa może być zminimalizowana i sprowadzona do funkcji stróża nocnego. I w tym kierunku szły konkretne rozwiązania.
Ale przecież nikt nie lubi ograniczeń i wolny rynek wydaje się dobrym mechanizmem.
Wolny rynek nie ma oczywiście wrogów, ale ma wiele ofiar. Rynek wolny jest bowiem wolny do wszystkiego – do dobrego i złego. Piszą o tym m.in. dwaj Nobliści Ackerloff i Shiller w książce Złowić frajera. Ekonomia manipulacji i oszustwa. Powinna być ona obowiązkową lekturą, zwłaszcza dla zwolenników fundamentalizmu rynkowego, czyli wiary w to, że rynek racjonalnie reguluje wszystkie zjawiska i decyduje o wszystkim, także o etyce i moralności. Przed fundamentalizmem rynkowym przestrzegał już Karl Polanyi, autor Wielkiej transformacji, książki wydanej w Nowym Jorku w połowie lat 40. ubiegłego wieku. Przestrzegał, że gospodarka jest zbyt skomplikowanym organizmem, żeby oddać ją tylko we władanie mechanizmów wolnego rynku. Co więcej, wolny rynek – jak później stwierdzają Ackerloff i Shiller – nagradza najsilniejszych, wskutek czego sam siebie może unicestwiać.
W jaki sposób?
Sytuacja, w której najsilniejsi są nieustannie nagradzani, sprzyja powstawaniu struktur oligopolistycznych czy monopolistycznych. Obecnie zmaga się z tym świat. Przykładem jest oligopolistyczna pozycja gigantów cyfrowych, tzw. GAFAM (Google, Apple, Facebook, Amazon, Microsoft). Potęga tych organizacji przewyższa potencjał wielu krajów, czego dowodem jest problem z wprowadzeniem podatku cyfrowego. Te firmy korzystają z zasobów wielu gospodarek, a nie płacą należytych podatków. Już nieżyjący Noblista – James Tobin, byłby dziś zbulwersowany, gdyż jego koncepcja podatkowa nie znalazła przełożenia na praktykę. Tobin proponował wprowadzenie podatku od spekulacyjnych operacji finansowych (struktury oligopolistyczne dotyczą też sektora finansowego), co sprzyjałoby ograniczaniu nieprawidłowości w gospodarce.

