Solidne miejsce pracy zobowiązuje

Rozmowa z Rafałem Salamonikiem, dyrektorem Departamentu Zarządzania Rozwojem i Karierą w Banku BNP Paribas, o priorytetach organizacji w czasie zmian
Spotykamy się w nowej siedzibie centrali banku. Wygląda nowocześnie i jeszcze pachnie świeżością.
Tak, wprowadziliśmy się niedawno. Budynek jest przystosowany do pracy stacjonarnej, ale zaplanowaliśmy tu elementy pracy hybrydowej. Budynek jest przewidziany dla około 60 proc. pracowników. Nie ma tu przygotowanych stałych miejsc pracy, mamy zestaw hot desków, każdy pracownik siada tam, gdzie jest wolne miejsce i blisko tego, z kim w danym momencie współpracuje. Planując przeprowadzkę, jeszcze zanim wybuchła pandemia, przygotowywaliśmy pracowników do takiego systemu pracy.
Wiadomość o zamknięciu gospodarki była dla banku zaskoczeniem?
Pierwsze niepokojące symptomy pojawiły się w połowie lutego i już wtedy zaczęliśmy się do tego przygotowywać, ale ogłoszenie lockdownu, który początkowo był przez wiele osób traktowany jako etap przejściowy, było szokiem. Dla organizacji to był sprawdzian, który musieliśmy przejść. Muszę przyznać, że bardzo szybko udało nam się przestawić na tryb zdalny, mimo początkowych założeń, że może lockdown jest tylko chwilowy. Od początku założyliśmy, że to będzie działanie długofalowe.
Jak zorganizowaliście pracę - nie mogliście przecież całej organizacji przestawić na tryb zdalny?
Na ten tryb zostały przesunięte wszystkie funkcje niezwiązane z bezpośrednią obsługą klienta. Podstawowym kryterium było bezpieczeństwo pracowników i klientów. Wymagało to wielu zmian organizacyjnych i technologicznych, ale na te w dużej mierze byliśmy gotowi, ponieważ praca zdalna już wtedy funkcjonowała w banku. Po prostu stopniowo zwiększaliśmy jej zakres. Kwestie technologiczne


