Personel i Zarządzanie 5/2006 z 01.05.2006, str. 113
Data publikacji: 29.06.2018
Przegląd prasy zagranicznej
Skarżyć czy nie skarżyć - oto jest pytanie
http://www.careerjournal.com
Zły szef rodzi odruchy zemsty, ale lepiej zastanowić się, po które warto sięgnąć - pisze Andrea Coombes w „Wall Street Journal” z 1 marca br. Znienawidzeni szefowie prowokują różne reakcje odwetu. Zdarza się, że ktoś na przykład systematycznie podcina nożyczkami wiszącą w szafie marynarkę bossa. Na ogół jednak sfrustrowani pracownicy przykładają się do swoich zadań najmniej, jak mogą. Spowodowane tym obniżenie efektywności może kosztować firmę miliony. A szukający zemsty pracownicy często szkodzą własnej karierze. Wiążą bowiem i karierę, i to, co myśli się o nich w firmie, z tą jedną niezdrową relacją z szefem.
Jak zatem poradzić sobie z bossem, który jest tyranem i złym menedżerem, niezdolnym komunikować się z ludźmi? Odpowiedź zależy od konkretnej sytuacji, od tego, czy mamy do czynienia z nieznośnym despotą, czy też z przypadkiem dwóch nieprzystających do siebie osobowości. Istnieje pewien zespół cech określających złego bossa - może on na przykład być sadystą, okrutnikiem, może traktować podwładnego jak śmiecia, może przypisywać sobie wszelkie jego osiągnięcia, wreszcie może być niezdolny do podejmowania decyzji. W takiej sytuacji, jeśli niemożliwe jest przeniesienie w lepsze miejsce, trzeba będzie odejść z firmy, dając sobie na to nieco czasu - od trzech do sześciu miesięcy. W toksycznej sytuacji nikt nie może pozostawać dłużej niż sześć miesięcy, jeśli chce uniknąć całkowitej dewastacji emocjonalnej - twierdzą psychologowie.
W mniej skrajnych sytuacjach można jednak zawsze próbować porozmawiać z szefem. Choć dla wielu pracowników może to być trudne, niemniej rozmowę taką trzeba samemu inicjować i nie liczyć na to, że podejmie ją szef. Trzeba przy tym unikać ataków i skoncentrować się na problemie, powodującym osłabienie efektywności w pracy. Najgorszą rzeczą jest rozmawiać o tym z wszystkimi poza szefem. Choć niektórzy absolutnie to odradzają, czasem skuteczne może być zwrócenie się „ponad głową szefa” do wyższego przełożonego, pod warunkiem, że jest się wysoko cenionym, utalentowanym pracownikiem, który w sposób rzeczowy i przekonywający, bez użalania się, przedstawi swoje problemy i ewentualnie napomknie o konieczności szukania lepszej pracy. Nie ma jednak stuprocentowej pewności, czy metoda taka przyniesie skutek. Wielu uważa za bardziej prawdopodobne, że bezpośredni przełożony dowie się o wszystkim i podwładnego spotkają jeszcze gorsze szykany.

