Czyli Steve Jobs jako maleńki trybik korporacji
Uświadamiacz sensu
Nie można wymagać od pracowników, by byli innowacyjni, jeśli nie wiedzą, po co się tego od nich oczekuje, nie rozumieją sensu pracy i kontekstu sytuacji. Nie zawsze zdarzają się bowiem w zespole same "lokomotywy", które pociągną za sobą resztę. Jeśli w czasie kampanii informacyjnej nie uświadomimy załodze, po co chcemy wzmacniać innowacyjność, możemy natrafić na opór wobec zmiany.
To ja, maleńki trybik korporacji - powiedział Steve Jobs. - Mała zębatka, która nie ma wpływu na wielką firmę. Czy to, co robię, ma sens? Nie mam pojęcia, ale skoro szef każe mi wymyślić trzy pomysły dziennie, to tyle robię. Nie wiem, dlaczego akurat trzy, ale robię, bo za trzy jest premia.
Zaraz, jak to Steve Jobs? Chyba coś się tu komuś pomyliło. To nie mógł być on. Mogę od ręki podać nazwiska dziesięciu naszych pracowników, którzy tak by o sobie powiedzieli. Ale Jobs? Ten wynalazca i przywódca?
Zanim zaczniesz czytać dalej, weź proszę kartkę i długopis. Zrobimy dwuminutowy eksperyment. Najpierw wypisz nazwiska pracowników twojej firmy, którzy zapewne czują się "maleńkimi trybikami korporacji". Znają swoje obowiązki, ale nie czują ich głębokiego sensu albo nie wiedzą, jak efekt ich pracy przekłada się na wyniki firmy. Przez drugą minutę wypisuj tych, którzy czują się "lokomotywami": wierzą, że od efektów ich pracy zależy, dokąd firma pojedzie i jak szybko dotrze do celu. Czują się sprawcami, innowatorami lub liderami. Masz na liście więcej "trybików" niż "lokomotyw"? Jeśli tak, to budowanie innowacyjnej kultury warto zacząć od pierwszego jej filaru: "sensouświadamiacza".

