Odporność psychiczna w czasach koronawirusa
Jak firmy mogą wspierać pracowników w dbaniu o zdrowie psychiczne? W wielu przekazach medialnych na temat koronawirusa uwaga skupiona jest przede wszystkim na zdrowiu fizycznym, a zbyt mało uwagi poświęca się aspektom związanym ze zdrowiem psychicznym. Warto o te oba obszary zadbać w środowisku zawodowym, tworząc silne, odporne wewnętrznie zespoły oraz całe organizacje. Jak to zrobić w praktyce? Na co zwrócić szczególną uwagę w tym trudnym czasie?

Warto na początek przytoczyć statystyki mówiące o kondycji psychicznej Polaków. Dane sprzed czasu pandemii nie napawały optymizmem i tendencje te w najbliższych miesiącach będą się niestety pogłębiać. Między rokiem 2012 a 2018 można było obserwować w statystykach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dynamiczny przyrost dni absencji chorobowej spowodowanej zaburzeniami psychicznymi z poziomu 14 mln dni w 2012 r. do poziomu niemal 19,5 mln w 2018 r. (ZUS, 2019). Nieobecności z tego tytułu były powszechniejsze niż te spowodowane chorobami układu nerwowego, trawiennego czy krążenia. Ze zwolnień lekarskich korzystali najczęściej ubezpieczeni w wieku 30–39 lat (30,8 proc.) oraz w wieku 40–49 lat (28,7 proc.) i większość tej grupy stanowiły kobiety.
Zwolnienia z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania charakteryzują się tym, że trwają przeciętnie o ponad pięć dni dłużej (17,62 dni) niż z powodu innych chorób (12,22 dni). Rosną też wydatki związane z wypłatą świadczeń dla osób chorujących. Te z 2016 r. ZUS oszacował na ponad 1,5 mld zł, podczas gdy w roku 2012 r. koszt ten wyniósł 907 mln zł. W 2012 r. szacowano, że co czwarty Polak boryka się z jakimś problemem natury psychicznej (źródło: EZOP) – biorąc pod uwagę dane z ZUS, należy przypuszczać, że dzisiaj odsetek ten jest wyższy, co potwierdzą dane w kolejnych miesiącach.
Temat tabu
W wielu firmach rozmowa o kwestiach związanych ze zdrowiem psychicznym to nadal temat tabu. Pracownicy nie czują, że mogliby podać pracodawcy realny powód swojej nieobecności. Niemal wszystkie osoby (95 proc.), które musiały wziąć zwolnienie


