PRZEGLĄD PRASY ZAGRANICZNEJ
Na poziomie oczekiwań
O zasadzie samospełniającej sję przepowiedni trzeba pamiętać zwłaszcza w zarządzaniu - pisze francuski coach Patrick Amar w książce „50 małych doświadczeń psychologicznych menedżera służących lepszej pracy”, której fragmenty drukuje we wrześniowym numerze miesięcznik „L''Ex-pansion”. Psychologiczny „efekt Pigmaliona”, odmianę samospełniającej się przepowiedni, opisał jako pierwszy w 1948 roku profesor socjologii Robert Merton. W największym skrócie, chodzi o spełnianie się pozytywnych oczekiwań wobec jakiejś osoby przez sam fakt, że takie oczekiwanie powstało. Inaczej mówiąc, przekonanie, że coś jest prawdziwe, może sprawić, że tak się w końcu stanie. Liczne badania i obserwacje potwierdzają, że zjawisko samospełniającej się przepowiedni jest faktem. Odnosi się to do dziedzin tak różnych, jak pedagogika, edukacja (lepsze efekty przynosi powtarzanie własnemu dziecku, że może zostać szejkiem naftowym niż pracownikiem stacji benzynowej), medycyna (szeroko udokumentowany tzw. efekt placebo) czy kryminalistyce (iluż młodych ludzi traktowanych jak najgorsze łobuziaki w końcu takimi się staje) itp.
Zasada samospełniającej się przepowiedni szczególnie dobrze sprawdza się w dziedzinie zarządzania, gdzie szczególne znaczenie ma wymiana, konfrontacja, rozwój czy selekcja. Jeszcze bowiem przed wejściem w relację z nową osobą, wiele dokonuje się na poziomie oczekiwań. Co się dzieje np. przed spotkaniem pracownika z nowym kolegą, który ma opinię nieśmiałego, lecz sympatycznego oraz z nowym szefem, o którym słychać, że jest małomówny, a zarazem wymagający i pozbawiony poczucia humoru? Nastawienie na miłe spotkanie w pierwszym wypadku może rzeczywiście uczynić je przyjemnym: w odprężonej atmosferze milczenie odbierane jest jako wyraz nieśmiałości i uważnego słuchania, co potwierdza tylko, że rozmówca jest rzeczywiście sympatyczny. W drugim przypadku, rozmowa oczekiwana jako ryzykowna może rzeczywiście taką się stać: rozmówca nastawiony na defensywę w obawie przed powiedzeniem jakiegoś głupstwa będzie powściągliwie wyrażał swe poglądy, a słowa nowego szefa interpretował jako chłodne, uznając go w efekcie za mniej sympatycznego.

