Wprowadzanie programów recognition w organizacji
Doceniać formalnie czy nie?
Firmy, które regularnie badają satysfakcję pracowników lub ich zaangażowanie czy też przeprowadzają inne ankiety pozwalające poznać opinię zatrudnionych, bardzo często dowiadują się, że czują się oni niewystarczająco doceniani. Przełożeni w natłoku bieżących zadań często lekceważą komunikowanie pracownikom swoich uwag na bieżąco, szczególnie gdy nie mają wobec nich zarzutów. Dlatego też firmy wprowadzają programy recognition (uznania), które mają m.in. zmusić menedżerów do przekazywania podwładnym swojego uznania. Jak pokazuje nasz sondaż, zdania na temat celowości i skuteczności takich systemów są jednak bardzo podzielone.
Niektóre firmy obarczają menedżerów zadaniem wyboru najlepszych w danym roku (kwartale, miesiącu) pracowników, inne organizują swego rodzaju plebiscyty, w których zatrudnione osoby mogą zgłaszać swoich kandydatów do nagrody. Czasem jest to połączone z promowaniem systemu wartości firmowych, gdy np. trzeba dopisać w uzasadnieniu, jakie zachowanie wyróżnionego było związane z wartością korporacyjną - dziedziną konkursową. Niektóre programy przybierają postać festiwalu - oprawa przypomina wręczanie Oscarów.
Tak pojmowane docenianie wywołuje jednak wiele kontrowersji. Czy wyróżniać ma przełożony, czy ma się to odbywać na zasadzie plebiscytu? Czy nagrody mają być wymierne, czy liczy się tylko dostrzeżenie czyjejś wyjątkowej postawy? Jak zachować sprawiedliwość? Jak sprawić, żeby wyróżniony naprawdę cieszył się z nagrody? Jak to komunikować innym? Wiele osób uważa wyróżnianie za z gruntu złe. Andrzej Blikle, w czasie gdy kierował swoją firmą rodzinną, zlikwidował w niej wszystkie premie i nagrody, wychodząc właśnie z założenia, że mają działanie bardziej demotywujące niż motywujące. Poświęcił temu tematowi bardzo dużo miejsca w swojej ciągle aktualizowanej i udostępnianej w internecie książce, a na pytanie, co sądzi o formalnych systemach wyrażania uznania, poradził krótko, by poznać prawdziwe opinie samych zatrudnionych.

