Firma jak wyprawa?
Rozmowa z Markiem Kamińskim, polarnikiem, filozofem, autorem książek, wykładowcą, mówcą motywacyjnym, przedsiębiorcą, o motywacji i umiejętnościach potrzebnych w dążeniu do celu

Ludzie biznesu i menedżerowie przychodzą słuchać Pana na konferencjach, szukają u podróżnika inspiracji, jak lepiej dążyć do celów. Skąd Pan czerpie inspiracje?
Ze mną było dokładnie odwrotnie - to doświadczenia z biznesu przydały mi się podczas późniejszych wypraw. Zakładając na początku lat 90. firmę (obecnie pod nazwą Invena SA), przeszedłem praktyczną szkołę zarządzania projektami. Przygotowując się później do wypraw, również musiałem bardzo szczegółowo przewidywać różne warianty wydarzeń, planować potrzebne mi zasoby i umiejętnie współpracować z ludźmi. W wyprawach wbrew pozorom mamy te same pojęcia: logistyka, marketing czy finanse. Struktury są podobne, tylko w mniejszej skali i poprzednie doświadczenia doskonale się przydają, tylko nie można ich brać dosłownie. Firmy, które mnie zapraszają, twierdzą, że często korzystają z moich case’ów z wypraw. Być może właśnie dlatego, że schematy są podobne, ale w innych, może ciekawszych dla odbiorców dekoracjach.
Czy odpowiada Pan sam za sprawy personalne w firmie?
Do 1995 roku zajmowałem się osobiście zarządzaniem - obecnie już nie, choć nadal jestem głównym właścicielem. Zawsze przywiązywałem dużą wagę do rekrutacji. Do dziś zresztą uważam, że cała firma musi być dobrze poukładana. Jeżeli zastosujemy nawet najbardziej wyrafinowane systemy motywacyjne, a w firmie panuje chaos, to na nic się one nie zdadzą.

